hańcza

Nad Jeziorem Hańcza zebrały się czarne chmury. I wcale nie chodzi o warunki atmosferyczne. Nie po raz pierwszy pojawił się pomysł ograniczenia dostępności zbiornika dla płetwonurków. Sprawa jest dość skomplikowana.

Hańcza

Najgłębsze jezioro w Polsce (108 m) jest niezwykle popularne wśród nurków. Rocznie przyjeżdża tu kilka tysięcy osób. Miejsce przyciąga nie tylko głębokością, ale także unikatową przyrodą – żyją tu organizmy sprzed nawet 12 tys. lat – oraz ukształtowaniem dna – ściany opadające stromo w dół. Dyrekcja Suwalskiego Parku Krajobrazowego, na terenie którego leży jezioro, dąży do częściowego zamknięcia niektórych części akwenu lub czasowego zamknięcia ze względu na tarło.

Nurkowie nieprzyjemnie zaskoczeni

Środowisko płetwonurków jest oburzone tą inicjatywą. Pojawiają się krytyczne głosy, że to nic innego jak próba sięgnięcia do kieszeni amatorów nurkowania. Faktycznie Park zastanawia się nad wprowadzeniem opłat za wstęp. Motywuje to rosnącym zagrożeniem dla środowiska, które – jego zdaniem – jest spowodowane nadmiernym eksploatowaniem jeziora przez nurków i wędkarzy. Nurkowie bronią się twierdząc, że to sieci rybackie są największym zagrożeniem powodującym niszczenie dna. Uważają, że ich aktywność nie szkodzi Hańczy, bo kierują się restrykcyjnymi zasadami.

Opłaty (nie)pomogą?

Co więcej, pobieranie opłat i ograniczenia dostępu paradoksalnie mogą zaszkodzić lokalnym przedsiębiorcom. We wsiach położonych w pobliżu jeziora rozwinęła się baza turystyczna dedykowana płetwonurkom. Brak ruchu w interesie spowoduje pogorszenie sytuacji materialnej lokalnej ludności, dla której dochody z turystyki są głównym źródłem utrzymania. Park zwraca uwagę na brak jakichkolwiek regulacji w kwestii ilości nurkowań oraz nienależycie utrzymaną infrastrukturę, czyli np. prywatne parkingi przy brzegu.

Czas pokaże

Na razie to tylko plany. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Rozstrzygnięcie należy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zarządza tym terenem.